W zasadzie daleka jestem od idealizowania kobiet, wychwalania jako te silniejsze, mądrzejsze, bardziej empatyczne, słowem pod każdym względem naj. Często zastanawiam się również nad wprowadzaniem parytetu we wszystkich odmianach życia. Moim zdaniem niezależnie od tego, czy jesteśmy kobietą czy mężczyzną, powinniśmy znaleźć swoje miejsce. Układanie na siłę list, w których połowę koniecznie musi stanowić tak zwana słaba płeć, niezależnie od chęci, predyspozycji czy umiejętności, jest błędem. Z łatwością znajdziemy zawody, czy dziedziny życia, w których lepiej sprawdzą się kobiety i inne do których bardziej nadają się mężczyźni. Oczywiście jestem przeciwniczką dyskryminacji, nie zgadzam się na to, aby kobiety, na tych samych stanowiskach, zarabiały mniej od mężczyzn, tylko dlatego, że są kobietami. Nie podoba mi się spojrzenie pracodawcy na młodą kandydatkę do pracy przez pryzmat zakładania rodziny i macierzyństwa.


Prawdą jest jednak, że uwarunkowania społeczne powodują, że wiele kobiet postrzega siebie jako te słabsze, gorzej radzące sobie w trudnych sytuacjach. Mimo tego, że mamy XXI wiek, dysponujemy kosmicznymi technologiami, używamy komórek do celów, o których jeszcze parę lat temu w ogóle nam się nie śniło, wielu kobietom trzeba udowadniać, że możemy potrafimy, że damy radę, że w każdym człowieku jest moc, tylko trzeba umieć ją wydobyć.


Z tego też powodu sięgnęłam po książkę „Girl Power Opowieści dla dziewczyn które chcą zdobyć świat" Caroline Paul. Znajdziecie w niej życie pełne przygód, niesamowite mrożące krew żyłach historie ale również inspiracje, wyzwania i garść informacji o niezwykłych kobietach. Choć w mojej opinii niektóre opisane przygody są dość kontrowersyjne to książka ma zachęcać do pokonywania własnych słabości i lęków, podejmowania wyzwań, budowania pewności siebie. Główna bohaterka książki i jednocześnie jej autorka jako dziecko była nieśmiała, lękliwa i trudno było przekonać ją do wielu wyzwań. Teraz jako dorosła kobieta nadrabia braki z młodości pilotuje samoloty, jest strażakiem, lata na paralotni, chodzi po wysokich górach. Do tego wszystkiego doszła sama pokonując własne bariery, oswajając lęk, ucząc się nowych rzeczy, pielęgnując pewność siebie i poczucie własnej wartości.

więcej»

Kiedy byłam dzieckiem wokół mojego domu rosło mnóstwo krzaków porzeczek i agrestu. Nigdy nie przepadałam za świeżymi owocami. Nie lubiłam ich jeść a jeszcze bardziej zbierać. Teraz kiedy krzaki są jedynie wspomnieniem a porzeczki kupuję na pobliskim bazarku.


Porzeczki są bogatym źródłem witaminy C, wzmacniają układ odpornościowy, układ krążenia. Niewiele osób wie, że wzmagają apetyt. Mogą być więc alternatywą dla rodziców niejadków. W postaci maseczek polecane są osobom z cerą tłustą i trądzikową.


Najczęściej wykorzystuję porzeczki jako dodatek do ciast. Dziś jednak przypomniał mi się prosty deser z dzieciństwa, który często gościł na naszym rodzinnym wakacyjnym stole. Przygotowałam moim dzieciom kisiel z czerwonych porzeczek i agrestu.


Składniki:
700g czerwonej porzeczki i agrestu
6-8 łyżek cukru
2-3 łyżek mąki ziemniaczanej

więcej»

Sałatka caprese to chyba jedna z najbardziej popularnych dań przekąskowych na południu Europy. We Włoszech skąd się wywodzi składa się z plastrów pomidorów przełożonych plastrami mozzarelli polanych oliwą oraz udekorowanych listkami bazylii i czarnym pieprzem. Danie ma kojarzyć się z włoską flagą. W zależności od państwa możecie w niej znaleźć również oliwki czasem paprykę lub ogórki. Dzisiaj moja wariacja na temat tego dania. Sałatka caprese w wydaniu obiadowym. Pięknie wygląda i wybornie smakuje. To propozycja wprost stworzona na obiad w upalny dzień.


Składniki (2 porcje)
100g razowego makaronu
150g mozzarelli mini
2 garście pomidorków koktajlowych (najlepiej w dwóch kolorach)
garść czarnych oliwek
garść pistacji
listki bazylii
4 łyżki oliwy z oliwek
sól i pieprz

więcej»

Znacie ten typ książek, świetnie napisanych, które wciągają bez reszty, od których trudno się oderwać, a kiedy już uda się ta sztuka, przyciągają jak magnes. Najczęściej opowiadają o jakiejś tajemnicy, która podkrada każdą myśl, nie pozwala się skupić i każe przełożyć kolejną kartkę mimo, że mijają następne nocne godziny.


W naszym domu zdecydowanie najwięcej czyta moja córka i to jej biblioteczka, szczególnie w wakacje jest najlepiej zaopatrzona. Czasem pożyczam sobie od niej co ciekawsze pozycje, a czasem korzystając z pretekstu zapewnienia literatury córce kupuję te książki które sama chętnie bym przeczytała. Tym razem moja córka przyniosła całkiem sporą porcję książek z zaprzyjaźnionej biblioteki. Pośród wielu ciekawych pozycji znalazłam „Rupieciarnię na końcu świata" Agaty Mańczyk. Zaczęłam czytać i przepadłam z kretesem.


Mimo, że to powieść, adresowana do młodzieży, to znalazłam w niej wszystko co tak bardzo lubię w powieściach: zdecydowanie nakreślonych barwnych bohaterów, wartką akcję i wciągającą tajemnicę. Dobrze, że książka ma niewiele ponad 500 stron, bo skradzionych chwil byłoby znacznie więcej.


Główną bohaterkę poznajmy w przełomowym momencie jej życia. Za sprawą rozwodu rodziców poukładany świat szesnastoletniej Maryli wywraca się do góry nogami. Musi przeprowadzić się z Warszawy do niewielkiego Tomaszowa zostawiając za sobą wszystko co dla niej ważne: przyjaciół, miłość i szkołę. Nadzieja na pozytywne nowe otwarcie w nowym miejscu pęka jak bańka mydlana po spotkaniu z babcią i prababcią. Okazuje się, że kobiety, mimo, że nie znają Maryli szczerze jej nienawidzą. Dla nastolatki, która nigdy nie lubiła błyszczeć wejście do nowej szkoły też nie jest usłane różami. Najbardziej denerwujące jest jednak to, że wydaje się, że wszyscy w miasteczku znają mroczną tajemnicę rodziny nastolatki.

więcej»

Dziś propozycja deseru nad którym trzeba trochę popracować ale zapewniam Was, że warto. Przepis nie jest szczególnie trudny, ale kilka etapów trzeba zrobić i dodatkowo przewidzieć czas na odpoczynek deseru w lodówce. Warto więc zacząć przygotowania poprzedniego dnia, żeby nerwowo nie zaglądać do lodówki i żeby deser na stole spełniał Wasze oczekiwania. Do większości czynności możecie zaprosić dzieci. W wakacje, szczególnie kiedy pada deszcz dzieci czasem się nudzą. Kilka prostych prac w kuchni spowoduje, że tej nudy będzie trochę mniej.


Składniki (9 babeczek)
spody
150g ciasteczek oreo (otwartych i bez kremu)
50g oleju kokosowego
galaretka
150g malin
1 łyżeczka żelatyny
1 łyżeczka cukru pudru
serek
200g serka ricotta
3 łyżeczki cukru pudru
2 łyżeczki soku z limonki
owoce do dekoracji

więcej»

Kiedy żar leje się z nieba a Wy nie chcecie rezygnować niedzielnego deseru polecam przygotować panna cottę. Dziś proponuję przepis na nieco odmienioną i lżejszą wersję tego klasycznego włoskiego deseru. Jest równie pyszna jak oryginalna. Przygotujcie je poprzedniego dnia wieczorem. Będziecie mieć pewność, że nawet w najbardziej gorący dzień deser stężeje. Następnego dnia zostanie tylko przygotowanie świeżego owocowego musu. Efektowny i bardzo smaczny deser podacie w parę chwil.


Składniki
400ml mleka kokosowego
100ml mleka migdałowego
2 łyżeczki cukru pudru
1 łyżeczka esencji waniliowej
2-3 łyżeczki żelatyny
200g malin
sok z połowy pomarańczy
1 łyżeczka cukru pudru

więcej»
© DomowyPatchwork - All Rights Reserved.

mapa strony