Kiedy postawiłam na stole ten niezwykle prosty deser moje dzieci stwierdziły, że wygląda i smakuje podobnie do wielkanocnego mazurka, który przynosi do nas moja siostra. Coś w tym jest bo i w jednym i drugim wypieku jest pasta tahini. Deser jest lekko sezamowy, niezbyt słodki i wygląda bardzo dekoracyjnie. Ponieważ nie wymaga szczególnie dużo pracy jest doskonały na niedzielne letnie popołudnie. Obiad z deserem nie musi przecież oznaczać, że pani domu pracuje cały dzień w kuchni a popołudniu jest tak zmęczona, że nie ma siły unieść filiżanki z kawą. Jeśli ciasto podajecie na ciepło, tuż po upieczeniu dodajcie do niego kulkę ulubionych lodów. Wszyscy będą zachwyceni.


Składniki
1 opakowanie schłodzonego ciasta francuskiego
50g pasty tahini
50g białej czekolady
3 biszkopty
sezonowe owoce
2 łyżki mleka
cukier puder

więcej»

Szałwia lekarska ma wszechstronne zastosowanie zarówno w przemyśle aptekarskim jak i w kuchni. Szałwia pielęgnuje skórę, pomaga złagodzić objawy menopauzy, leczy niestrawność, zwalcza zakażenia i infekcje. W kuchni jest wykorzystywana jako przyprawa do mięsa, a także do dań z pomidorów i ziemniaków. Doskonale smakują przecież ziemniaczane kluski z szałwiowym masłem i parmezanem. Dziś wykorzystałam ja do przyprawienia nietypowego farszu do pierogów.


Klasyczne pierogi z mięsem, serem czy owocami mają ciągle swoich amatorów. Od niedawna jednak typowe klasyczne nadzienia ustępują oryginalnym i nieoczywistym połączeniom. Do pierogów można właściwie włożyć wszystko na co tylko macie ochotę. Dziś zaryzykowałam i przygotowałam pierogi z nietypowym nadzieniem. Połączyłam kaszę bulgur z cukinią i szałwią. Delikatne składniki połączyłam z papryczką chili i lekko słonym kozim serem. Efekt przeszedł moje oczekiwania. Pierogi wyszły naprawdę pyszne. Smakowały doskonale od razu po ugotowaniu ale jeszcze smaczniejsze były następnego dnia po usmażeniu na złoto.


Składniki:
ciasto:
500g mąki pszennej
4 łyżki oleju
250-300 ml wrzącej wody
szczypta soli
farsz
cukinia
100g kaszy bulgur

więcej»

Nie rozumiem, dlaczego cały czerwiec żar lał się z nieba a każdy test przed wystawieniem rocznych ocen szkolnych był przez to podwójnie trudny. Kiedy zaczęły się wakacje lato zrobiło odwrót i udawało, że go nie ma.  12-15 stopni i deszcz to nie jest pogoda, której oczekują wypoczywający uczniowie i ich rodzice. Miejmy nadzieję, że to jedyny taki chłodny epizod podczas tegorocznych wakacji.

 

Żeby poprawić nieci humor dzieciakom przygotowałam aksamitny domowy budyń. Przygotowałam go z kokosowym i migdałowym mlekiem, żeby mógł go zjeść również mój syn, który nie pije krowiego mleka. Pysznym dodatkiem do delikatnego budyniu były domowe konfitury z czarnej porzeczki i pomarańczy.

 

Składniki (2 porcje)

budyń

200ml mleczka kokosowego

200ml mleka migdałowego

100g białej czekolady

1 łyżka mąki pszennej

1 łyżka mąki ziemniaczanej

1 łyżeczka esencji waniliowej

konfitura:

2 garści czarnej porzeczki

sok i skórka z połowy pomarańczy

1 łyżka syropu klonowego

więcej»

W ciągu roku każda gospodyni domowa ma swoje sprawdzone sposoby na szybki poranek, na śniadanie, które nie zajmuje zbyt długo czasu a który sprawnie i smacznie zapełni małe brzuchy i pozwoli pracować przez pół dnia. Inaczej sprawa wygląda w wakacje. Tu możemy sobie pozwolić na kreatywne wykorzystanie zawartości lodówki i na pytanie kto i co by zjadł. No, może z takim pytaniem trzeba uważać i wie to większość rodziców. Może się okazać, że każdy chce coś innego albo wnętrze lodówki nie sprosta zamówieniom.


Dzisiaj propozycja jednego z pierwszych wakacyjnych śniadań. Polecam gryczany omlet, który sam w sobie jest naprawdę smaczny. Możecie go wzbogacić waszymi ulubionymi dodatkami. My dodaliśmy do naszego szynkę, świeżą paprykę, papryczkę chili i cebulę.


Składniki:
3 jajka
50g ugotowanej kaszy gryczanej
pół czerwonej papryki
pół małej cebuli
pół papryczki chili
1 łyżeczkę masła
3 duże plastry szynki
1 gałązka rozmarynu
olej do smażenia
sól i pieprz

więcej»

Każda gospodyni ma swój przepis na ciasto „niezapowiedziani goście", na ciasto „teściowa za pięć minut", na ciasto „mamo jest coś słodkiego?". Dziś chciałabym podzielić się z wami przepisem na ciasto „szybko coś czekoladowego". W tajemnicy zdradzę, że to czekoladowe musiałam ja a nie moje dzieci. Moi domownicy wiedzą, ze uwielbiam czekoladę, która jest dla mnie lekarstwem na zły humor i na stres. Tym prostym ciastem „leczyłam" stres związany z wyjazdem moich pociech, bo jako typowa mama kwoka najbezpieczniej czuję się, kiedy wszystkich mam w zasięgu ręki.


Ciasto to ma mnóstwo zalet. Poza podstawową, że jest czekoladowe to możecie użyć do niego w zasadzie dowolnej mąki, owoce mogą być takie jakie akurat macie pod ręką a jajka nie są niezbędnym składnikiem. Nie musicie używać miksera a do mycia są dwie miski i jedna łyżka. Niezbędny jest za to piekarnik i cierpliwość bo kiedy ciasto się piecze pachnie bardzo apetycznie.


Składniki (blaszka 20cm)
100g mąki pszennej
100g mąki razowej
1 jajko
250ml mleka
120g brązowego cukru
1 łyżeczka esencji waniliowej
3 łyżki kakao
80ml oleju
1 łyżka octu jabłkowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
maliny

więcej»

Codzienność bywa trudna, monotonna, zapracowana. Czasem wieczorem czuję się jakbym do piwnicy wrzuciła tonę węgla, dlatego od kina, teatru czy lektury oczekuję raczej relaksu, oderwania od codzienności i pozytywnego naładowania akumulatorów. Nie znaczy to jednak, że z filmów i przedstawień teatralnych wybieram wyłącznie komedie a z książek kryminały (choć jedne i drugie, bardzo sobie cenię). Muszę się nastawić duchowo na trudną lekturę i wiedzieć, ze idę do kina na film, który ma mnie sponiewierać. Często też czekam na te szczególnie trudne filmy i oglądam je w domowym zaciszu. Mogę wtedy w dowolnym momencie przerwać oglądanie, odetchnąć, ochłonąć i powrócić do śledzenia akcji.


Dziś jednak zdecydowaliśmy się pójść do kina na jeden z tych trudniejszych filmów. Skuszeni rekomendacjami znajomych nie czekaliśmy i obejrzeliśmy „Zimną wojnę" Pawła Pawlikowskiego w kinie. Przyznam, że było to dobra decyzja a doskonałe recenzje filmu naprawdę nie są przesadzone.


Początek filmu: fragmenty ludowych utworów i przesłuchania do zespołu ludowego doskonale wprowadzają w atmosferę lat 50tych i 60tych zniszczonej wojenną pożogą Polski. Poznajemy też od razu głównych bohaterów filmu: Lecha Kaczmarka (Borys Szyc), Irenę Bielecką (Agata Kulesza), Wiktora (Tomasz Kot) oraz Zulę (Joannę Kulig). Zula - interesująca dziewczyna z niejasną przeszłością, od początku przyciąga jak magnes Wiktora. O ile rozwijający się romans między Wiktorem i Zulą jest właściwie oczywisty o tyle jego burzliwe koleje zaskakują, wzruszają i rozczarowują jednocześnie.

 

więcej»
© DomowyPatchwork - All Rights Reserved.

mapa strony