Do restauracji o przewrotnej nazwie Dyletanci trafiliśmy w pierwszym tygodniu wakacji, kiedy nasze dzieci pojechały na obóz sportowy. Był to pierwszy taki czas od 13 lat, kiedy na chwilę zostaliśmy sami. Mimo stresu związanego z pierwszym tak długim samodzielnym wyjazdem Młodego był to czas wyjątkowy. Przede wszystkim odpoczywaliśmy psychicznie. Kochamy nasze dzieciaki, ale niedługi czas bez „mamo!" co dziesięć sekund był bezcenny. Kino, teatr, kawiarnie, restauracje, spacery i wspólnie spędzony czas to było coś czego od dawna potrzebowaliśmy.


Do Dyletantów na Rozbrat trafiliśmy dzięki Trip Advisor. Czasem, kiedy nie mamy pomysłu na nowe miejsce, korzystamy z tej rekomendacji. Parę razy trafiliśmy do naprawdę fajnych miejsc. Rekomendacje te oparte są na gustach i indywidulanych odczuciach, można więc trafić różnie, ale założyliśmy, że pierwszego dnia naszej dwutygodniowej wolności musi się udać. Nie przypuszczaliśmy jednak, że trafimy do restauracji, która zdobędzie nasze serca i żołądki i która na stałe trafi na listę ulubionych miejsc.


Obiad zaczęliśmy od lekkich warzywnych przystawek. Marchewka z groszkiem może brzmieć banalnie ale nie w wykonaniu Dyletantów. Była częścią kolorowego i doskonałego dania podanego z ziołową sałatką, kolendrowym dressingiem, czosnkiem niedźwiedzim i chipsem z siemienia lnianego. Mnie urzekła terrina z buraka tworząca z kumkwatem, orzechami włoskimi, marynowanym imbirem oraz zaskakującym i odświeżającym sorbetem idealną całość. Jak na przystawki oba dania były całkiem spore a obrazki na talerzu najpierw cieszyły oko, kusiły zapachem i zaskakiwały kompozycją smakową.

więcej»

Jednym z naszych ulubionych wakacyjnych miejsc jest Chorwacja. Państwo daje to nieograniczone możliwości wypoczynku. Każdy turysta znajdzie tu coś dla siebie. Ci, którzy lubią historię znajdą tu zabytki, takie jak pałac Dioklecjana w Splicie czy Zamek w Dubrowniku. Wielbiciele natury spędzą wspaniałe chwile w Parku Narodowym Plitwickich Jezior czy Parku Narodowym Krka. Wielbiciele sportów wodnych znajdą fantastyczne warunki do uprawiania żeglarstwa, windsurfingu czy nurkowania. Ci którzy wolą wakacje spędzać bardziej stacjonarnie w turystycznych ośrodkach znajdą liczne hotele z basenami i krystaliczną błękitną wodę w urokliwych morskich zatoczkach. Niewątpliwą zaletą spędzania wakacji w Chorwacji jest pogoda. Gorące lato, bezchmurne niebo zachęcają do słonecznych i morskich kąpieli. Nas w Chorwacji zachwyciła również kuchnia. Ryby, owoce morza aromatyczne i tak świeże, jak tylko można sobie wyobrazić, do tego letnie owoce i warzywa, wino i mamy wakacyjne menu, które potem z rozmarzeniem wspominamy przez cały rok.


Dziś pyszne bałkańskie smaki możecie poznać lub przypomnieć sobie w restauracji Munja ul. Grzybowska 43 w Warszawie. Ta sympatyczna restauracja stworzona we współpracy czarnogórskiej rodziny i jej polskich przyjaciół to podobno jedyna restauracja w Warszawie serwująca jednocześnie lekką i ognistą kuchnię znad Adriatyku.


Ponieważ tego dnia aura za oknem nie rozpieszczała postanowiliśmy najpierw rozgrzać się zimowymi herbatami: jedną z dodatkiem nalewki malinowej, drugą z cytrusami i miodem. Obie były pyszne, doskonale nas rozgrzały i mogliśmy spokojnie zgłębiać niezbyt długie, ale urozmaicone menu. Wszyscy jesteśmy wielbicielami zupy rybnej, więc oczywisty wybór padł na adriatycką zupę rybną. Intensywna w smaku z mulami, ośmiornicą i mnóstwem ryby była mocno doprawiona i idealna w ten zimowy dzień. To był wspaniały początek obiadu, a dalej było jeszcze lepiej.

więcej»

Chociaż późna jesień najczęściej nie zachęca do długich spacerów, to czasem warto się przełamać się, wyjść i dotlenić organizm. Pusty jesienne parki, nostalgiczne mgły, szeleszczące liście pod stopami mogą być zupełnie przyjemne, szczególnie podczas spaceru w dobrym towarzystwie. Jeśli chłód i przenikliwy wiatr nieznośnie wam dokuczy zajrzyjcie do Videlca - nowego miejsca na kulinarnej mapie Warszawy. Tu zacznijcie kulinarną przygodę od mocnej aromatycznej i pełnej dodatków rozgrzewającej zimowej herbaty. Potem możecie już spokojnie zgłębiać tajniki karty dań.


Ucztę proponuję zacząć od jednej z niewielkich ale bardzo smacznych przystawek. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. bruschetta z pomidorami suszonymi, oliwkami i parmezanem, lekkie carpaccio z buraka z wędzonym serem, tatar podany z grzybami, kaparami i cebulą a nawet niezbyt popularne ozorki wołowe. Oferta jest bogata i przyznam, że naprawdę trudno się zdecydować. Dużo łatwiej jest z wyborem zup. W karcie były dwie. Obie spróbowaliśmy. Polecam szczególnie krem z topinamburu pięknie podany z burakami, orzeszkami piniowymi i oliwą truflową. Zupa grzybowa zaskoczyła nas dodatkami: wędzonym pstrągiem i tymiankiem i kurkami. Pośród wielu propozycji dań głównych wybraliśmy doskonałą kaczkę, perfekcyjnie upieczoną podaną z pure z mango i dyni oraz czarną porzeczką i rokitnikiem, oraz aromatyczne fettuccine z krewetkami i pomidorkami koktajlowymi.


W Videlcu byliśmy w sobotnie popołudnie. Raczyliśmy się więc daniami obiadowymi. Szef kuchni poleca jednak również ciekawe zestawy śniadaniowe a dla od poniedziałku do piątku apetyczne dania lunchowe anonsowane na facebooku.

więcej»

Nad polskim morzem zjeść można wszystko na co tylko macie ochotę: od ryb i owoców morza, przez pizzę, hamburgery, naleśniki, pierogi, sushi po pyszne domowe obiady. Kiedy odwiedzamy jakieś miasteczko po raz pierwszy i nie mamy swoich ulubionych obiadowych miejsc staramy się odszukać takie, które ktoś już sprawdził, ocenił i polecił. Oczywiście możemy mieć różny gust, różne oczekiwania i smaki i ten sposób wyboru może okazać się chybiony. Parę razy i my nie do końca byliśmy zadowoleni z wakacyjnego posiłku, ale w Jastrzębiej Górze opinia internautów nas nie zawiodła.


Trafiliśmy do tawerny U Rybaka. Już po pierwszym obiedzie stwierdziliśmy, że to był strzał w dziesiątkę i pozostaliśmy wierni Rybakowi do końca naszego pobytu w Jastrzębiej. Nie chodziliśmy tam rzecz jasna codziennie ale przez kilka dni przetestowaliśmy część smakowitych propozycji.


W porze obiadowej może lekko przerazić kolejka głodnych oczekujących na stolik wczasowiczów. Dla mnie świadczyć to mogło wyłącznie o jakości serwowanego jedzenia, bo tawerna dysponuje całkiem sporą ilością stolików, a miła obsługa sprawnie kieruje do zwalniających się stolików. Jeśli jednak wytrzymacie parę minut oczekiwania z pewnością się nie zawiedziecie.


W karcie każdy znajdzie coś dla siebie: My w zasadzie skupiliśmy się na rybach, ale ci którzy za nimi nie przepadają też mogą zjeść smaczny obiad: są dania mięsne, tradycyjne zupy, pierogi, makrony i sałatki. Na pierwszy ogień zamówiliśmy przystawki śledzia w trzech różnych wersjach i tatara z łososia. Obie pyszne. Śledziowa przystawka wjechała w takiej ilości, ze spokojnie każde z nas mogło spróbować po kawałku.

więcej»
28Kwi2017

Tegoroczne zimowe ferie rozpoczęliśmy od rodzinnej wyprawy do Trójmiasta. Zatrzymaliśmy się w spacerowej odległości od znanego Monciaka czyli sopockich Krupówek, dzięki czemu wyprawa nad piękne o tej porze roku morze i molo trwała niecałe 15 minut. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie wścibskie pyskate sąsiedztwo, które postanowiło zepsuć na ferie już pierwszego dnia. Ale to opowieść na zupełnie inny wpis. Zdecydowaliśmy się nie zwracać uwagi na brak wychowania i trzaskające drzwi i zaczęliśmy pobyt w Sopocie od spaceru na molo i plażę. Solidny mróz, zapadający zmierzch i lodowaty wiatr próbował skrócić nasz spacer do minimum. Byliśmy jednak twardzi nie daliśmy się. Fale, huczący wiatr i mewy to kwintesencja polskiego morza. Latem dodać można jeszcze do niego gorący piasek i labirynt parawanów, ale teraz z oczywistych względów nie było nam to dane.


Nie jesteśmy jednak ze stali, więc schodziliśmy z molo mocno wytargani lodowatym wiatrem. Na szczęście w krajobraz sopockiego molo wpisała się sympatyczna restauracja Rybna Ferajna. Położona jest bardzo atrakcyjnie przy samym molo, na pierwszym piętrze w lewych arkadach. To wejście może nieco mylić. Widząc lekko przygaszone światła na dole myśleliśmy, ze restauracja jest zamknięta. Na szczęście zajrzeliśmy do środka i było już tylko lepiej: jasno, gustownie, ciepło, sympatycznie a przede wszystkim bardzo smacznie.


Choć w menu przeważają ryby i owoce morza, to coś dla siebie znajdą tu również Ci, którzy ryb nie lubią lub nie mogą ich jeść. My zamówiliśmy zupę rybną delikatną choć o zdecydowanym rybnym smaku, z lekko śmietanowo-chrzanową nutą.

więcej»
© DomowyPatchwork - All Rights Reserved.

mapa strony