Ostatnie komentarze
22Sie2016
godz. - 17:26

Minimundus czyli dookoła świata z Phileasem Foggiem

Share

Podróż z południa Europy można zrobić „na raz". Autostrady skracają podróż tak bardzo, że nawet ponad 1500 kilometrów nie stanowi problemu. Kiedy jednak mamy trochę więcej czasu staramy się, naszą podróż okrasić atrakcjami, dzięki którym zmęczone podróżą dzieci nie szarpią sobie włosów i nam nerwów. Wydaje mi się również, że i dorośli mogliby skorzystać z niektórych propozycji. Są wyjątkowe i godne zainteresowania. Mnie zawsze ciągnie do średniowiecznych ruin i zamków cicho opowiadających własną historię. Jednak moje dzieci na perspektywę obejrzenia kolejnych murów jęknęły niezadowolone.


Zmieniliśmy więc plany i odbyliśmy podróż z dookoła świata. Nie potrzebowaliśmy na, to jak Phileas Fogg w książce Juliusza Verne, aż 80 dni. Wystarczyło jedno popołudnie na obejrzenie ponad 150 modeli budynków i innych obiektów z całego świata w parku miniatur Minimundus niedaleko Klagenfurtu. Park ten został otwarty już w 1958 roku i z każdym rokiem przybywa eksponatów. Dochód ze sprzedaży biletów jest przeznaczony na fundację "Rettet Kind" ("Ratujcie Dziecko"), która działa przy obiekcie. Nie bardzo wiedzieliśmy według jakiego klucza wybierane są obiekty w parku. Okazało się, że poza właścicielami, wpływ na wybór najpiękniejszych obiektów mają również zwiedzający, którzy mogą wskazać jakich budowli według nich brakuje w parku.

 

Znajdziecie tu nie tylko największe i najbardziej rozpoznawalne budynki świata, takie jak francuska Wieża Eiffla czy watykańska Katedra św. Piotra. Swoje miejsce mają tu również małe, z pozoru mniej istotne, ale jakże urokliwe budowle, takie jak kościół św. Kewina z Irlandii czy belgijski młyn wodny. Każde miejsce zostało zaaranżowane z dbałością o najdrobniejszy szczegół, obsadzone małą roślinnością dopasowaną stylem do budowli a detale samych modeli czasem zapierają dech w piersiach. Podobno niektóre makiety wykonane z nietypowych materiałów kosztują nawet ponad pół miliona euro!


Moje dzieciaki z radością biegały między modelami starając się bez zaglądania do mapy odgadnąć jaką budowlę mają przed sobą. Pomiędzy budowlami jeździły pociągi, z różnych epok uruchamiane raz po raz przez zafascynowane dzieci. Z radością stwierdziliśmy również, że pośród 156 budowli znalazł się i polski akcent. Znaleźliśmy bowiem miniaturę Zamku Królewskiego z Warszawy.


Pomimo tego, że w parku Minimundus nie znajdziecie budynków ustawionych w porządku z jakim odwiedzał je Phileas Fogg, to dzięki małej książeczce z naklejkami można na mapie odtworzyć podróż z książki Juliusza Verne'a. Jest to niebanalny sposób, żeby zachęcić dzieci do aktywnego zwiedzania parku. Wędrując po parku szukamy czarnych meloników z pytaniami, odpowiadamy na pytania na podstawie informacji zawartych w książeczce i w nagrodę przyklejamy naklejkę, tworząc w ten sposób mapę podróży dookoła świata. Zabawa w śledzenie meloników wciąga nawet dorosłych, a krótkie informacje w książeczce są naprawdę interesujące i łatwo zapadają w pamięć.


Początkowo wydawało mi się, że park miniatur, to nie jest to, co może zainteresować moje dzieci. Szybko okazało się, jak bardzo się mylę. Minimundus to niezwykłe miejsce dla każdego.


Polecam!

 

Komentarze (0)
dodaj komentarz+
© DomowyPatchwork - All Rights Reserved.

mapa strony