Dla wielu z nas tłem życia domowego jest muzyka. Znam takich, którzy prawie na stałe, mają włączony program informacyjny i są na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami z kraju i ze świata. Przysłowiowe „kury domowe" oglądają seriale. Ja często włączam kanał kulinarny, który mruczy w tle zachęcając do gotowania i próbowania nowych przepisów.


Tak właśnie trafiłam na odcinek z cyklu „Okrasa łamie przepisy" pt.: „Wspomnienie lata". Jedną z pyszności, które w zaserwował w nim Karol Okrasa był duszony królik w grzybowym sosie. Danie wydawało się proste a sos tak aromatyczny, że miałam wrażenie, ze czuję jego zapach unoszący się z telewizora. Zainspirowana i zachęcona postanowiłam przyrządzić swoją wersję dania. Kiedy w głodnych mruczących z zadowolenia paszczach zniknęło mięso, pozostał jeszcze sos będący doskonałym dodatkiem do kaszy gryczanej.


Składniki:
1 poporcjowany królik (około 5-6 porcji)
200g borowików (mogą być mrożone)
100g wędzonego boczku
2 szalotki
2 ząbki czosnku
2 marchewki
1 pietruszka
3 gałązki rozmarynu

więcej»

Smutna pochmurna jesienno-zimowa aura zawsze mnie przygnębia. Lubię wiosenne ciepło, budzącą się zieleń i długie dni. Nie lubię jesiennej szarugi, śniegu i wcześnie zapadającego zmroku. Jedynie Święta Bożego Narodzenia jakoś poprawiają humor. W styczniu, kiedy po trochu zaczyna przybywa dnia budzi się we mnie maleńka nadzieja. Z każdym dniem jest przecież bliżej wiosny.


Żeby sobie dodatkowo poprawić humor przygotowałam wyjątkowo letnie ciasto. Kruchą kokosową tartę z wiśniowo pomarańczowym nadzieniem. Ciasto i konfiturę posłodziłam ksylitolem. Dzięki temu ciasto ma mniejszą kaloryczność niż upieczone z dodatkiem cukru.


Składniki:
ciasto:
250g mąki pszennej
4 łyżki ksylitolu
szczypta soli
2 jajka
120g masła
40g wiórków kokosowych

owoce

sok i skórka otarta z połowy pomarańczy
4 łyżki ksylitolu
pół łyżeczki cynamonu

więcej»

Staram się nie kwestionować decyzji lekarzy o podaniu lekarstw w czasie choroby. Nie mam medycznego wykształcenia, staram się za to kierować intuicją i zdrowym rozsądkiem. Zanim udam się do apteki po farmaceutyki próbuję starej naturalnej medycyny, domowych syropów wypróbowanych przez lata przez mamy i babcie. Szerokim łukiem staram się również omijać lekarzy, którzy lekką ręką szafują antybiotykami.


O konieczności brania leków w przypadku choroby nie ma co dyskutować. Choćbyśmy nie wiem jak wierzyli w medycynę ludową i naturalną są takie momenty, kiedy wzięcie aptecznego specyfiku jest jedyną skuteczną drogą do odzyskania zdrowia. Czasem potrzebne są nam również suplementy diety. W naszych szerokościach geograficznych, szczególnie podczas trudnego dla organizmu końca zimy i początku wiosny, kiedy nasz organizm ciągnie na rezerwach a nie mamy jeszcze skąd dostarczyć świeżych naturalnych witamin i mikroelementów. Dopóki bowiem suplementy nie są alternatywą dla zdrowego odżywiania mogą mieć pozytywne skutki.


Przerażający jest natomiast fakt, że koncerny farmaceutyczne wmawiają nam, że „tabletka jest dobra na wszystko". Reklamy zachwalają tabletki na stawy, wątrobę, mięśnie, pamięć... Na dalszy plan schodzi dbanie o zdrowie, dieta, ruch na świeżym powietrzu. Człowiek z natury jest bestią leniwą, więc zamiast się męczyć pójdzie na łatwiznę i łyknie tabletkę. Takiej ilości farmaceutyków nie zniesie ani portfel ani tym bardziej organizm...

więcej»

Najlepszą domową pizzę na pysznym drożdżowym spodzie robi mój szwagier. Ponieważ jednak na sylwestrową noc przygotowałyśmy z siostrą całe mnóstwo smakołyków potrzebowałyśmy ciepłego dania, które będzie nieco lżejsze niż tradycyjna włoska wersja. Po telefonicznej burzy mózgów powstała pizza na spodzie z ciasta francuskiego. Była naprawdę smaczna. Gdybym robiła ją dla siebie pewnie miałaby wegetariańskie dodatki. Męska część naszej rodziny wybrałaby mięsną wersję z ostrymi przyprawami.


Głównymi adresatami pizzy miały być moje dzieci, więc wybór padł na szynkę i ananasa czyli klasyczną pizzę hawajską. Wy wybierzcie swoje ulubione dodatki. Pamiętajcie, żeby nie były zbyt mokre, żeby spód nie rozmiękł nieapetycznie. Jeszcze tylko ulubiony sos (pomidorowy lub czosnkowy) i kolacja gotowa.


Składniki:
1 paczka schłodzonego ciasta francuskiego
1 puszka pomidorów
pół cebuli
2 ząbki czosnku
łyżka suszonego oregano
1 łyżka masła
1 puszka ananasa
150g szynki
100g kukurydzy konserwowej
100g sera
sól, pieprz

więcej»

O tym jak trudno poradzić sobie ze śmiercią własnego dziecka wiedzą tylko Ci, którzy musieli pożegnać się ze swoimi pociechami zbyt wcześnie. Mnie jest trudno nawet to sobie wyobrażać. Dla mnie, jako mamy dwójki cudownych urwisów, książki, w których dzieje się krzywda dzieciom są szczególnie trudne. Zwłaszcza wtedy, kiedy uświadamiam sobie, że książka jest oparta na faktach.


Tego trudnego tematu dotyka Katarzyna Bonda w swojej trzeciej części serii o profilerze Hubercie Meyerze pt. Florystka. Zastajemy psychologa policyjnego w bardzo trudnym dla niego momencie. Pożegnał na zawsze swoich rodziców, popełnił zawodowy błąd, przez który honorowo wycofał się z pracy w policji. Własna firma, na której miała opierać się jego zawodowa kariera, okazała się niewypałem. Stał się znudzonym bezrobotnym rozwodnikiem bez celu i bez środków do życia.


Na jego drodze pojawiają się dwie osoby, które zmienią jego dotychczasowe życie. Pierwszą z nich jest młoda ambitna kobieta Lena próbująca namówić Huberta do współpracy, drugim stary przyjaciel, który prosi o pomoc w rozwikłaniu zniknięcia i zabójstwa 9 letniej Zosi. Okazuje się, że zaginięcie dziewczynki wyciąga na światło dzienne całą masę ludzkich tragedii. Sprawa ta bardzo przypomina zdarzenie, do której doszło parę lat wcześniej. Wtedy zamordowano chłopca, Amadeusza. Co prawda sprawca tego czynu został ujęty i odsiaduje wyrok, ale ten fakt wcale nie rozjaśnia sytuacji. Można powiedzieć nawet więcej. Stawia pod znakiem zapytania jakość pracy policjantów, ich lojalność i wiarygodność. Stan psychiczny mamy Amadeusza, florystki Olgi, powoduje, że staje się ona jedną z głównych podejrzanych.

więcej»

W wielu domach niedzielny obiad zaczyna się od rosołu. Złocisty, ugotowany przynajmniej z dwóch rodzajów mięsa, warzyw i przypraw jest moją ulubioną zupą. W moim rodzinnym domu mięso z rosołu było wykorzystywane jako składnik zapiekanki z cebulą warzywami z rosołu i makaronem. Moje dzieci szczerze tego dania nie lubią, dlatego staram się mięso z rosołu wykorzystać w inny sposób.


Dzisiaj propozycja takiego właśnie dania. Ugotowane mięso jest składnikiem farszu do naleśników. Dodatkiem do niego jest ciecierzyca i warzywa z zupy. Krokiety podałam z ogórkowo-paprykową salsą. Wyszły pyszne. Polecam!


Składniki (na 12 naleśników):
12 naleśników
nadzienie
0,5 kg gotowanego mięsa z rosołu
1 cebula
2 marchewki z rosołu
1 pietruszka z rosołu
1 puszka ciecierzycy
pół papryczki chili
3 łyżki posiekanego szczpiorku
1 łyżka ziół prowansalskich
1 łyżka skórki z cytryny
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki oliwy
1 łyżka masła
sól, pieprz

więcej»
© DomowyPatchwork - All Rights Reserved.

mapa strony