29Lip2016

Kiedyś mój syn usłyszał radę, że jeśli spotka jeża z jabłkiem na grzbiecie, to niech mu szybko to jabłko zdejmie. Z pewnością spadło na biedne zwierzę przypadkiem i nie powinno trafić do jeżowej spiżarni. W oczach małego człowieka jeż sporo stracił, kiedy okazało się, że zjada chrząszcze, ślimaki, dżdżownice i inne mało apetyczne „potrawy". Jeżowi z bajki smakują jabłka, gruszki i orzeszki. Na szczęście sympatię do jeżowej populacji uratowała mądra książka „Wierzę w jeże" Doroty Sumińskiej.


Wspomnienia o jeżach przypomniały mi się kiedy dziś przygotowywałam deser z malinami. Świeżutkie pachnące słońcem owoce powkładane w czekoladowy słodki krem wyglądały jak kolorowe jeże. Nie wiem, czy i wam będą przypominać te sympatyczne zwierzątka, ale deser z pewnością będzie smakował każdemu.


Składniki (5 porcji)
1 paczka schłodzonego ciasta francuskiego
200g malin
200ml śmietanki 30%
200g serka mascarpone

więcej»

Telefon komórkowy. Jeszcze parę lat temu duży jak cegła z akumulatorami jak walizka i dostępny wyłącznie dla najbogatszych. Obecnie mają go wszyscy a jego funkcje dawno wykroczyły poza proste rozmowy, czy wysyłanie wiadomości tekstowych. Gadżet bez którego większość z nas nie wyobraża sobie życia.


Bez dwóch zdań jest użyteczny. Jako mama bardzo cenię sobie możliwość skontaktowania z dzieckiem będącym poza domem, pod warunkiem, że młody człowiek usłyszy dzwonek naładowanego i ustawionego „na głośno" telefonu. Dzięki komórce moja córka utrzymuje nadal zagraniczne kontakty, które bez tego pewnie już by nie istniały.


Dzięki współczesnym telefonom nie trzeba nosić ze sobą całego mnóstwa urządzeń. Mamy w nim wszystko, telefon, komputer, aparat fotograficzny, kamerę, zegarek i okno na świat w postaci Internetu. W trudnych chwilach ratuje życie i nerwy wielu rodzicom, kiedy w korku czy, kolejce do lekarza możemy znudzonemu małemu człowiekowi pokazać film, czy odwrócić jego uwagę od stresującej sytuacji. Nie da się ukryć, ze zalety telefonu komórkowego można by mnożyć.


Chciałabym dziś jednak spojrzeć na ten sam telefon z nieco innej strony. Przypomnijcie sobie, proszę, co robiliście w wolnych chwilach ze swoimi znajomi? Panowie powiedzą pewnie, że grali w piłkę wszędzie tam, gdzie było można i tam gdzie nie było wolno tez, z różnym skutkiem dla okolicznych okien. A Panie? Przede wszystkim ... rozmawiały: W kawiarni, na spacerze, w domu, w szkole rozmawiałyśmy o wszystkim i przez cały czas. Droga między domem i szkołą, która rano zajmowała mi pięć minut po południu wydłużała się w nieskończoność. Kiedy wreszcie udało nam się wrócić do domu, to trzeba było zadzwonić do przyjaciółki i koniecznie podzielić się przemyśleniami z ostatnich 10 minut. Czy teraz spotkania dziewczynek wyglądają tak samo? Co robi młodzież w szkole w czasie przerwy?

więcej»
25Lip2016

Czy pamiętacie, jak kiedyś wyglądały u nas pory roku? Zima była umiarkowanie mroźna i śnieżna i przychodziła na czas. Święta były białe i nikt nie martwił się ewentualnym brakiem śniegu w czasie ferii. Potem przychodziła wiosna. Trochę deszczowa trochę słoneczna, z temperaturą wystarczającą, żeby do życia obudzić wszystkich i wszystko. Czerwiec zapowiadał polskie lato z temperaturą do 26 stopni, słońce i deszcz - wszystko w ilości takiej, żeby każdy był zadowolony: i wczasowicze na urlopach i rolnicy w czasie żniw. Jesień mokra i coraz chłodniejsza malowała liście na drzewach. I znowu wszystko zaczynało się od nowa.


Oczywiście zdarzały się anomalie. Szczególnie siarczysty mróz w zimę, śnieg w maju czy ogromne upały. Ale to były wyjątki potwierdzające regułę. Rzadko zdarzały się sytuacje, w których brak śniegu w zimę, potworne upały i brak opadów powodowały że największe polskie rzeki prawie całkowicie wysychały. Pamiętam ubiegłoroczne niecierpliwe wyczekiwanie na opady deszczu, kiedy coraz płytsze Wisła i Odra odsłaniały archeologom kolejne skarby. Tegoroczne opady są z kolei tropikalnymi ulewami z huraganowym wiatrem i gradem powodującymi zniszczenia i podtopienia.


No ale taki mamy klimat i trzeba sobie z nim radzić. Ci, którzy nie mogą pozwolić sobie na wyjazd i przeżycie upałów siedząc po szyję w chłodnym morzu lub nie uciekli w chłodniejsze rejony świata muszą szukać domowych sposobów na ochłodę. Jednym z nich jest jedzenie owoców. Najlepiej chłodzą owoce tropikalne. Mają najwięcej wody, witaminy C i mikroelementów, które tracimy pocąc się obficie. Limonki, cytryny i pomarańcze mogą być doskonałym dodatkiem do domowej lemoniady przynoszącej orzeźwienie w najbardziej gorący dzień. Poza tym, że doskonale smakują to sam ich widok, przynosi ulgę w letnie popołudnie. Czy karafka pełna chłodnej mineralnej wody z plasterkami limonki, cytryny, świeżymi listkami mięty i kosteczkami lodu nie wygląda pięknie?

więcej»

Przepisów na jajecznicę jest tyle ilu kucharzy. Każdy ma swój sekretny przepis. Jedni lubią bardziej inni mniej ściętą. Niektórzy ubijają jajka w kubeczku, żeby na patelnie wylać puszystą żółtą masę inni wbijają jajka bezpośrednio na patelnię i mieszają dopiero wtedy kiedy białka się zetną, żeby na talerzu pojawiło się biało-żółte danie. Każdy z nas ma też swoje ulubione dodatki: cebulę, kiełbasę, szynkę, pomidory, szczypiorek. Letnią propozycją jajecznicy jest dodanie do niej kurek.


Kurki nie mają specjalnie dużo wartości odżywczych. Niewielkie ilości witamin i składników mineralnych wypadają blado w porównaniu z innymi składnikami. Cenimy je więc przede wszystkim za delikatny ale wyrazisty smak a także za dekoracyjny wygląd. Są również trwałe, rzadko bywają robaczywe i ze względu na kolor łatwo je znaleźć w trawie.


Jajecznicę z kurkami podaj ze świeżym pieczywem na niedzielne śniadanie a domownicy będą zachwyceni.


Składniki:
3 jajka
nieduża cebula
100g kurek

więcej»

Oprócz walizki z książkami (zastąpionej częściowo przez wypchaną bibliotekę w tablecie) zabieramy ze sobą na wakacyjne wyjazdy całą masę planszowych gier. Każdą z nich wyjmuję z pudełka, pakuje do torebki ze strunką i wkładam do jednej skrzyneczki. Dzięki temu bagaż nie wygląda jak przygotowanie do przeprowadzki a podczas wakacji nie można powiedzieć, że „nie ma w co się bawić".


Gry planszowe to idealny pomysł na wspólne spędzenie czasu, uczą rywalizacji i zasady fair play. Najmłodsi gracze uczą się radzić z przegraną. Część z naszych ulubionych gier wymaga stołu więc są doskonałe kiedy „w czasie deszczu dzieci się nudzą", inne nie mają klasycznej planszy więc można grać praktycznie wszędzie: na kocu na plaży, na pikniku, w namiocie.


1. Grzybobranie i Chińczyk
Na pierwszy ogień absolutna klasyka. Grzybobranie znają chyba wszyscy, jeszcze z własnego dzieciństwa. Wędrujemy po planszy zbierając do koszyczka małe „jadalne" grzyby. Zabawa ma tę zaletę, że zwycięzców może być dwóch: ten, który zbierze najwięcej grzybów i ten, który pierwszy dotrze do mety. Chińczyka nie muszę nikomu rekomendować. Wydawałoby się, że gra nudna, bo poza rzucaniem kostką i przesuwaniem pionków nic się nie dzieje. A jednak emocji jest zawsze mnóstwo. Dla młodszych dzieci proponuję rozgrywkę ograniczyć do dwóch pionków na każdego gracza. Zasada ta sama a gra nie zdąży znużyć mniej cierpliwych graczy.

więcej»
18Lip2016

Kiedy moja córka wraca z jakiegoś dłuższego wyjazdu, staram się przygotować dla niej coś wyjątkowego do jedzenia. Może to być coś, co szczególnie lubi, lub coś, co będzie dla niej niespodzianką. Nie inaczej było w przypadku tegorocznego powrotu z obozu sportowego.


Młody ugotowany bób, to jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Zwłaszcza taki gorący parzący w palce, który moja rodzina pochłania bez obierania ze skórki. Moją tegoroczną niespodziankę oparłam na tym właśnie warzywie. Zrobiłam lekką sałatkę z tuńczykiem z naszym ulubionym musztardowo miodowym sosem. Moja córka mlasnęła z uznaniem i oceniała sałatkę 10 na 10.


Składniki:
0,5kg bobu
1 świeża papryka
cebuli dymka
20 migdałów
puszka tuńczyka w oleju
1 duży pomidor
listki bazylii

więcej»
© DomowyPatchwork - All Rights Reserved.

mapa strony